Jump to content
  • Announcements

    • Hermes

      Nowa wersja forum   01/08/18

      Cześć!
      Jak łatwo zauważyć, zmieniło się nasze forum. Wgrałem najnowszy skrypt i jest cacy. Teraz będę pracował nad zrobieniem ciemnego szablonu do jakiego AllRidersi są przyzwyczajeni. Jeśli zauważysz jakiś błąd, napisz proszę w tym temacie:    

Hermes

Administratorzy
  • Content count

    1841
  • Joined

  • Last visited

About Hermes

  • Rank
    Woźny
  • Birthday 10/17/1991

Contact Methods

Profile Information

  • Imię
    Marcin
  • Płeć
    Mężczyzna
  • Miejscowość
    Kraków
  • Motocykl
    KTM 1050 Adventure

Recent Profile Visitors

185 profile views
  1. kufry alu "Hermes" video

    Jakbyś potrzebował to mam uszczelkę typu U. Wracając do ramek - pod kufry boczne miały wymiary: 32x25 z rury grubościennej 17,2mm
  2. kufry alu "Hermes" video

    Dokładnie tak to wyglądało u mnie. Dobra robota!!
  3. Mechanizm forum, błędy, propozycje zmian itp.

    Przebudowałem styl. Z grubsza powinno być ok. Jak znajdziecie coś nie tak dajcie znać. Menu jeszcze mi się nie podoba, ale jak znajdę więcej czasu to podziałam z nim.
  4. wyważanie koła

    Dobry sposób! Dzięki!
  5. Mechanizm forum, błędy, propozycje zmian itp.

    Ok, aktualizacja poszła. Informujcie mnie jeśli napotkacie jakieś błędy czy problemy. Nad stylem pracuje by był podobny do wczesniejszego. Uploader w chwili obecnej nie działa. Również działam by go postawić do życia.
  6. Mechanizm forum, błędy, propozycje zmian itp.

    Do końca stycznia powinniśmy już byc na najnowszej wersji ;)
  7. Białoruś

    Póki co nie ma terminu. Może lipiec/sierpień? Czas pokaże
  8. Coś mi krąży po głowie by wybrać się na wschód. Własnie przeczytałem, że od 1 stycznia, do 10 dni nie trzeba mieć wizy (LINK). Macie jakieś ciekawe miejscówki itp?
  9. Wesołych Świąt 2017

    Weosłych świąt Panie i Panowie!!
  10. Rumunia 2017. Góry Maramuresz.

    Rozumiem, że z Endurożółtodzibem wyszedł spontan?
  11. Dzięki!! Takie małe podsumowanie z mojej strony: Ludzie: Generalnie pozytywnie nastawieni, zasadniczo da się porozumieć po Angielsku. Trzeba uważać na dzieci, bo wyskakują na ulicę by przybić "piątkę". Zdarzył się nam incydent, że dostaliśmy kamieniem od bachorów. Drogi: Ciężko w kilku zdaniach opisać sytuację drogową w Albani. Autostradą określa się drogę rozdzieloną metalowym separatorem, gdzie nagle jest ograniczenie prędkości do 20km/h bo jest dziura w nawierzchni, gdzie można urwać koło... Jest dużo dróg słabej jakości, gdzie po libacji poprzedniego dnia może zrobić się nie wesoło. Albańczycy cały czas asfaltują co mogą. SH20 jest cała zrobiona, a opony na nowych nawierzchniach się kleją niesamowicie. Szutrów jest bardzo dużo o skali trudności od 1 do 10. Dojazd do Theth (od miejsca gdzie kończy się asfalt) jest trudnym odcinkiem. Od momentu częściowego wyasfaltowania drogi, wszyscy się pchają dalej do Theth. Droga jest mocno wyślizgana i kamienista. Są liczne koleiny. Ruch dosyć duży, lokalsi wożą turystów busami i jeepami. Generalnie na każdej drodze, bez względu czy to OFF czy ON trzeba się spodziewać za zakrętem: szuterku, kamyczków, rozjeżdżonego łajna, świń, owiec, kóz, krów, koni i żółwi ;) Noclegi: Mam wrażenie, że komercjalizacja regionu przebiega na HURRAAAAAAAA bez żadnego pomyślunku. Dużo się buduje, mało wykańcza - jest wiele pustych budynków pozostawionych w stanie surowym. Cena za spanie na osobę to około 10E. Zycie: Ceny są mocno zróżnicowane. Miałem wrażenie, że za każdym razem próbują nasz oszukać podczas zakupów... Raz za te same zakupy płaciliśmy np. 50zł a raz 20zł ;) W górach jest dużo źródełek z pitną wodą, gdzie można uzupełnić zapasy płynów. Paliwo: Stacji jest jak psów. Cena za PB95 to około 165 Lek. Jeśli chodzi o jakość benzyny to jest ona licha. Mało która stacja pozwala na płatność kartą - trzeba mieć gotówe! Płatności: Bankomatów jest bardzo mało jak i możliwości płatności kartą. Leki wypłaciłem w pierwszym napotkanym bankomacie.
  12. Dzień 1 (26.05.2017) Trasa +/- Tego dnia skońcyzłem pracować troszkę wcześniej niż zazwyczaj. Około 15 zapakowałem KTMa i wyruszyłem po Majka. Zakopianka była mocno zakorkowana (żadna nowość). O 17 zameldowałem się u Niego pod domem. Szybka akcja i już przekroczyliśmy granicę Polsko-Słowacką. Musieliśmy gonić czas. Wujek i Dondi już na nas czekali w Czarnogórze - wyjechali dwa dni wcześniej. Dzięki temu, że była końcówka wiosny dosyć długo mogliśmy jechać w promieniach słońca. Zatrzymywaliśmy się jedynie na tankowanie. Gdy robiło się już ciemno, byliśmy na Węgrzech. Minąwszy Budapeszt zatrzymaliśmy się na napotkanym MOPsie około północy. Rozłożyliśmy śpiwory, i pod chmurką położyliśmy się spać na kilka godzinek. Dzien 2 Trasa +/- Pobudka miała miejsce około 5 rano. Było bardzo rześko. Majkel powiedział, że mocno zmarzł. Ja miałem cieplejszy śpiwór i na nic nie mogłem narzekać. Przed nami długa droga. Wciągnęliśmy szybkie śniadanie i czym prędzej wyruszyliśmy w stronę południa. Kolejne kilometry mijały bez większych problemów. W Bośni zauwazyłem, że kierowcy mrugali mi światłami. Początkowo nie wiedziałem o co chodzi, bo w KTM oświetlenie jest automatycznie - chodziło im o światła dzienne. Nie można na nich jeździć - mijania muszą się świecić. Im bliżej byliśmy Czarnogóry tym więcej wspomniej napływało mi przed oczy. To właśnie tam wybrałem się na moim pierwszym motocyklu, w pierwszą dalszą podróż z moją obecną Żoną. Było to 4 lata temu... Granicę z Czarnogóra przekroczyliśmy na drodze M18. Jest pięknie. Majkel "pieje" z zachwytu, a ja wiem, że najlepsze przed nami. Kanion Pivy robi jak zawsze niesamowite wrażenie. W Buliaricy meldujemy się około 19, i zaczynamy integracje! Dzień 3 Trasa +/- Plan na dziś jest prosty. Jedziemy na południe Albani, by z każdym dniem być coraz bliżej domu - będziemy zwiedzać od południa. Na granicy Czarnogórsko-Albańskiej był korek, na szczęście celnicy odprawili nas na "szlaku" dla pieszych. Wszystko poszło dosyć sprawnie. Albania przywitała nas swojskim klimatem. Na drogach bydło które czasem nawoziło asfalt swoimi fekaliami, wszędzie myjnie, co drugie mijane auto to Mercedes. Wszystko się potwierdziło co czytałem przed wyprawą. Kierujemy się w stronę miejscowości Ksamil. Po drodze spotykalismy dużo policji, która wyrywkowo zatrzymywała auta. Z drugiej strony nie zdziwiłbym się jakby to były wyrywkowe testy trzeźwości, bo Albańczycy jeżdżą jak jeżdżą ;) W okolocy Tirany udało nam się wypatrzeć pierwszy bankomat, gdzie wypłaciliśmy Leje. Z ciekawostek wspomnę, jak wygląda autostrada w Albani. Standardowa, zwyczajna droga o dwóch pasach na której w pewnym momencie wydnieje znak Autostrady. Autostrada jak to autostrada, pozwala na poruszanie się z wyższą prędkością niż na innych drogach, wszystko się zgadza. Zdarzyć się może, niespodziewane ograniczenie prędkości do 20km/h by 50 metrów za znakiem był fragment nawierzchni bez alfaltu, albo odkryta studzienka. Na porządku dziennym jest to, że ktoś może poboczem jechać pod prąd czy bądź prowadzić bydło. Najlepsze jest to, że przy autostradzie normalnie znajdują się domy, gdzie wyjazd z posesji jest włączeniem się do ruchu na autostradzie ;) Dziki zachód... W Ksamilu meldujemy się około godziny 22. Szybko się rozpakowaliśmy i czym prędzej wskoczyliśmy do ciepłego morza. Dzień 4 Trasa +/- Poranek był ciężki. Około 9 wyruszyliśmy przed siebie. Przebijamy się na zachodnią część Albani, zachaczając o parki narodowe. Lał się na nas żar z nieba, wiec czym prędzej trzeba było uciekać w góry. Widoki zapierały dech w piersiach. Jeździliśmy tylko ON, ale gdzie nie spojrzeć kończy się asfalt i zaczyna się szuter. Nocujemy przy jeziorze Ohrid. Rybka, piwko i do spania. Tu wspomnę o warzywach w Albani. Są niesamowite. Pomidor czy ogórek zupełnie inaczej smakuje. KOSMOS!! Dzień 5 Trasa +/- Dzisiejszego dnia dojechać w okolice Teth. By nie pchać się wgłąb Albani do Tirany, część drogi pokonujemy przez Macedonie. Już po paru kilometrach bardzo mi się tam spodobało. Jechaliśmy wzdłóż rzeczki Czarny Drin. Pięknie, zielono, kolorowo. Swoją drogą bardzo lubię jeździć drogą przy której wije się jakaś rzeka. Kilometry mijały jak szalone. Mały ruch, piękne widoki, drogi kręte, pogoda sprzyja - cóż więcej chcieć. Wujo poprowadził nas do miejscowości Tropoje. Niby wpisane na listę UNESCO. Ale chyba to nie ta miejscowość. Psy dupą szczekają :P Zawracamy i jedziemy w kierunku miejscowości Valbone. Powiem tak, odcinek od Bajam Curri do Valbone był kwintesencją tego wyjazdu. GENIUSZ!! Każdemu polecam i gorąco rekomenduję skierować się do tej miejscowości! PS Tego dnia Majkel miał urodziny. Było cięzko :P Dzień 6 Trasa +/- Ten dzień nie zapowiadał się dobrze. Z ciężkimi głowami, zmęczeni jak po przebiegnięciu maratonu, wyruszamy w kierunku Teth. Dojeżdżamy do Fierza Ferry Terminal, gdzie okazuje się, że prom wypływa dopiero za 2 godziny. Postanawiamy jechać dalej, przed siebie - czego osobiście BARDZO ŻAŁUJĘ, że nie popłynęliśmy promem, ale jest to powód dla którego wrócę ponownie do Albani :P. W górach okazuje się, że KTM Dondiego nie potrzebuje paliwa by silnik pracował, bo ostatnie 40km do najbliższej stacji benzynowej przejechał z ZEROWYM zasięgiem na wyświetlaczu :D Sytuacja była dosyć nerwowa, bo każdemu z nas kończyła się waha! Jadąc SH21 bardzo się zaskoczyłem stanem drogi - spodziewałem się dziurawo asfaltu, a tu funkiel nówka nawierzchnia, z barierkami... XXI wiek! Jedynie bardzo dużo było busów na drodze, które woziły turystów w te w z powrotem. Wracając z Teth, jedizemy drogą SH20 - geniusz! Piękne widoki, nawierzchnia gładziutka, ruch znikomy. Zaraz po Valbome NR 2 jak dla mnie! Zatrzymujemy się w miejscowości Tamare, gdzie w okolicy gór spędzamy noc. Dzień 7 Trasa +/- Plan na dziś, to dostać się do miejscowości Živogošće na Chorwacji - dlaczego tam? Moi rodzice, 2 tygodnie później, ze znajomymi jechali tam na wakacje. Generalnie droga mijała bez większych problemów. Obowiązkowo zachaczyliśmy o Durmitor, w Bośni i Hercegowinie jeździliśmy drogami trzycyfrowymi, co było fajną odskocznią od krajowych zatłoczonych szlaków. Na miejsce dojeżdżamy około godzny 22. Udało się zakwaterować w miejscu, gdzie rodzice mieli rezerwacje! Szybko się rozpakowaliśmy i czym prędzej pognaliśmy do Adriatyku! Dzień 8 Trasa +/- Z rana idziemy jeszcze się zanurzyć w Adriatyku. Wyruszamy w kierunku północy. Chcemy jak najdalej zajechać. Jedziemy głównymi drogami, by za Zadarem odbić w stronę magistrali Adriatyckiej. Pierwszy raz nią jechałem, a urzekła mnie strasznie. Tego dnia, co drugim mijanym motocyklem była nowa Multistrada :P Nacieszyliśmy oczy do końca życią tą włoszczyzną. Wracająd do drogi Adriatyckiej, dla mnie NR 3 WYJAZDU! A wielką chęcią bym ją przejechał w odwrotnym kierunku - tym razem z północy na południe. Opisując ją jednym słowem - POEZJA! Zatrzymujemy się na campingu niedaleko miejscowości Sibinj Krmpotski. Dzień 9 Trasa +/- Wyruszamy z Campingu w miarę wcześnie. Dzisiejszego dnia chcemy pośmigać w okolicy Triglavskiego parku narodowego. Pogoda początkowo była dobra, lecz im bliżej Kranjskiej Gory tym stawało się coraz mniej przyjemnie. Ostatecznie rozpadało się na dobre... Plan był, by dostać się do Austrii drogą 206 i 201, lecz pierwsza z nich była zamknięta i musieliśmy zaliczyć objazd przez Włochy. Jako, że tego dnia był finał ligi mistrzów, za wszelką cenę chcieliśmy go oglądnąć. Po wielu telefonach udało się znaleźć miejsce w Landgasthofie. Tam też spędziliśmy miły wieczór. Dzień 10 Trasa +/- Powrót do domu. Nic szczególnego. Smutek i żal, że wyjazd tak szybko minął... Podsumowanie w liczbach: wyprawa trwała 10 dni wypaliłem 248,103 litrów paliwa na paliwo wydałem 1263,29zł przejechałem 4779,8km koszt całej wyprawy nie przekroczył 2000zł Dzięki za super wyjazd chopy!! PS Swoje spostrzeżenia na temat Albanii spisałem tu: http://allriders.pl/forum/topic/536-albania/?do=findComment&comment=6703
  13. Rumunia 2017. Góry Maramuresz.

    Ertek, tu nie było gleby Twojej, także odcinek na plus :D
  14. Yamaha MT-07 Tracer

    Dobrze się prezentuje!
  15. Yamaha MT-07 Tracer

    Poka fotki jakieś!
×

Important Information

Serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na wykorzystywanie plików cookies.