Jump to content

PawełS

Zarejestrowani
  • Content Count

    138
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by PawełS

  1. Chcesz pojeździć na swoim motocyklu po czarnym lądzie? Umożliwimy Ci to. Oferujemy bezpieczny i ubezpieczony transport motocykla do//z Malagi. Przygotowanie tras, noclegów oraz dokumentacji fotograficznej z Twojego wyjazdu. Maroko to oddalone zaledwie o czternaście kilometrów od naszego kontynentu państwo. Zaskakuje swoją bogatą kulturą i pięknym krajobrazem. Kraj ten posiada niezwykle bogatą przeszłość, pozostałości z czasów rzymskich oraz perełki kultury Islamu, a na dodatek bezgraniczne piaski pustyni sprawiają, że czujemy się tu wyjątkowo. Znane na całym świecie targi w miejscowościach Fez i Marrakesz, przyciągają barwnymi dywanami, bibelotami i innymi pamiątkami, których nigdzie indziej nie można kupić. To kraj kontrastów, w którym możemy zarówno napić się Coca Coli z automatu w McDonaldzie, jak również wypić, zaparzoną podczas wyjątkowego rytuału, mocną kawę czy miętowa herbatę. Terminy : 07.10 - 16.10.2018 r Czas trwania: 10 dni Długość trasy w Maroku - ok. 3.200 km Miejsce rozpoczęcia i zakończenia motowyprawy: Malaga Koszty: - transport motocykla do/z Malagi w zależności od wagi – 3500 PLN - przygotowanie trasy, noclegów, pamiątkowa koszulka, naklejka, support - 500 PLN Pozostałe koszty po stronie uczestnika: - bilet lotniczy do Malagi w obie strony - ok. 200 euro - prom do Afryki, noclegi w hotelach ze śniadaniami - ok. 600 euro (motocykl + kierowca) - paliwo na trasie przejazdu - ok. 200 euro - wyżywienie - ok. 200 euro Kontakt: Paweł Seweryniak - 601 260 590, e-mail: pseweryniak@gmail.com
  2. Jeszcze niedawno twierdziłeś, że jest nie do sprzedania ;). Ciekaw jestem co będzie następne ?
  3. Zbieramy ekipę i wieziemy motki do Malagi. Stamtąd promem dostajemy się do Maroka gdzie za parę tygodni będę po raz 10 ;).
  4. Nie zauważyłem, że linki już nie działają :(. Więcej fotek znajdziesz na moim FB: https://www.facebook.com/motowyprawycompl/ Nie wszędzie jest bezpiecznie. Poza tym nie wszędzie można się rozbijać. Sahara Zachodnia i Mauretania są obszarami gdzie jest bardzo dużo kontroli policji i wojska. Mieliśmy ich koło 70. Na szczęście przygotowaliśmy fiszki, które skracają czas kontroli. Na kolejnych checkpointach sprawdzają czy wszyscy są. Jeżeli nie pojawisz się na następnym mogą Cię szukać. Na granicach traci się bardzo dużo czasu na załatwienie formalności. Trzeba uważać bo każdy chcę Cię naciągnąć. Tam wszystko działa inaczej. Nam ciężko jest to pojąć. Bez doświadczenia lub przewodnika raczej bym odradzał tam jechać. To nie jest cywilizowane Maroko ;).
  5. W Gambii byliśmy dwa lata temu. Postanowiliśmy tam wrócić gdyż wtedy konflikt między Senegalem a Gambią spowodował, że nie wpuszczano do Gambii żadnych pojazdów mechanicznych. Zdobyliśmy Gambię ale tylko autobusem. Teraz postanowiliśmy raz jeszcze spróbować. Choć ten region nie jest zbyt stabilny politycznie i najbardziej bezpieczny. Drogę przez Maroko nie będę opisywał. To był szybki trip na weekend jak to ktoś napisał. Po 800-900 km dziennie aby jak najszybciej dojechać do Mauretanii. Ciekawie i cieplej robi się dopiero w okolicach Sahary Zachodniej. Po trzech dniach wjechaliśmy do Mauretanii. Na przejściu granicznym znów straciliśmy 4 godziny ... Północ tego kraju to tylko piachy. No i problem z benzyną. Gdzieś na pustyni rozbiliśmy biwak. Następnego dnia przejechaliśmy przez stolicę tego kraju czyli Nawakszut. Ulice tego miasta potrafią być pokryte grubą warstwą piachu. Z resztą i poza miastem większość jest w remoncie ... Przed granicą skręciliśmy w stronę parku Diawling. Niestety lub stety to prawie 50 km tarki gdzie można się trochę zakurzyć i spotkać guźce. I tak dojechaliśmy do granicy z Senegalem. Tu też nie jest lekko. Po kilku godzinach i dokonaniu mnóstwa opłat wieczorem dojechaliśmy do Saint Louis. Na szczęście tu już można kupić whiskey ... Po krótkiej nocy w Saint Louis skierowaliśmy się do Dakaru aby do GTL-a załatwić oponę gdyż uległa przecięciu ;). I znów nie zawiedli przyjaciele, którzy skontaktowali nas z Gościem który podobno jako jedyny w Dakarze (i pewnie w Senegalu) ma GTL-a i może załatwić opony do tego motocykla. Nie będę opisywał ile czasu straciliśmy na znalezienie tego cżłowieka ale zdjęcia dużo więcej Wam wyjaśnią :rotfl . GTL już na stanowisku serwisowym. A tu pokój obsługi klientów ... Po kilku godzinach z nowymi oponami wydostaliśmy się z tej metropolii ... Wieczorem zanocowaliśmy już buszu. W nocy słychać było dziwne dźwięki. Zmęczenie jednak wzięło górę i spaliśmy jak susły. Rano szybkie śniadanie i ogień w stronę granicy z Gambią. Koło południa poddaliśmy się kolejnym procedurom granicznym. Za każdym razem inaczej wyglądają i ciągle ktoś domaga się kolejnych opłat. Strona senegalska poszła sprawnie. PO stronie gambisjkiej już tak nie było łatwo. Po kilku godzinach podziwialiśy najmniejszy kraj w Afryce - GAMBIA zdobyta !!! Tego dnia pojechaliśmy ile się da na wschód. Po drodze zwiedziliśmy kamienne kręgi Wassu, które tak na prawdę były naszym celem w Gambii. Przed wieczorem udało się przekroczyć rzekę i nad jej brzegiem zabiwakowaliśmy. Wcześniej jednak udało nam się zrobić zakupy ... wiadomo jakie ). Rano ruszyliśmy na zachód aby dokończyć objazd rzeki Gambia. Po drodze w czasie jednego z odpoczynków nawiedzili nas tubylcy :cool . Przekazaliśmy dzieciakom długopisy, zeszyty i oczywiście cukierki ... ale tylko dziewczynom. Koło południa zajechaliśmy na kolejny kamping. Tego dnia mieliśmy trochę więcej czasu aby odpocząć. Od następnego dnia miał się zacząć powrót. Póki nie zrobiło się gorąco ruszyliśmy w stronę przeprawy promowej przez rzekę Gambia. Musieliśmy trochę odczekać ale i tak motki puścili na początek kolejki. Granicę tym razem udało nam się w miarę szybko pokonać. Nawet łapówek nie trzeba było zbyt wiele podarowywać ;). Tego dnia chyba odnotowaliśmy temperaturowy rekord (38 st C w styczniu). Przed wieczorem rozbiliśmy się pod baobabem. Tomek musiał wykorzystać sytuację aby pohasać ... Zachód był słońca piękny :good . Rano ... troszkę boczkami pojechaliśmy w stronę wybrzeża. Koło południa ponownie znaleźliśmy się w Saint Louis. Tego dnia mieliśmy lepsze lokum :ekstra . Następnego dnia znów jazda na przejście graniczne. Kilka godzin w plecy i nasza ulubiona 50 kilometrowa tarka ... Potem już bezkresna Mauretania ... Gdzie piasek potrafi spłatać figla :roll: . Później kolejna granica .. kolejny stracony czas ... Noclegi nad Oceanem bywały dosyć ciekawe. Oprócz wraków statków można było się naciąć na patrole wojska lub policji, które bardzo się nami interesowały :lol: . Po 16 dniach i przejechaniu 7800 km dotarliśmy ponownie do Hiszpanii. Naszą wycieczkę zakończyliśmy tradycyjnym ucałowaniem starego lądu.
  6. Serdecznie zapraszamy do odbycia nie zapomnianej przygody w czasie objazdu motocyklem Sri Lanki. Motowyprawę organizujemy dla ludzi otwartych na przygodę, akceptujących nieznane, czasami niewygody, lubiących niespodzianki, dbających o dobrą atmosferę. Z drugiej strony wyjazd odbędzie się w bardzo ciepłym klimacie, gdzie zetkniemy się z niesamowitą przyrodą, bezkresnymi plażami, niebiańskim oceanem, nie kończącymi się plantacjami herbaty gdzie można spotkać niebywale miłych ludzi (buddyzm) oraz zdrową kuchnię. Przez dwa tygodnie przejedziemy ok. 1500 km. Termin: Wylot z Warszawy dniu 03.02.2018 o godz. 15.50 do Doha. Lądowanie o godz. 23.30 (czas oczekiwania około 1,5 godz.). Z Doha wylot o godz. 01.00 . Lądowanie w dniu 04.02.2018 o godz. 8.45 w Kolombo na Sri Lance. Powrót z Kolombo w dniu 17.02.2018 o godzinie 10.50 do Doha. Lądowanie o godz. 14.00 . Wylot z Doha o godz. 16.00 . Lądowanie w dniu 18.02.2018 w Warszawie o godz. 20.00 . Przelot liniami Qatar Airlines. Koszt biletu w obydwie strony na dzień 17.10.2017 to 2.900 - 3.200 zł – bilety we własnym zakresie . Sprzęt: • Motocykle Honda Baja 250 cm3 • Samochód wsparcia motocyklistów wiozący bagaże, z mechanikiem, częściami i motocyklem zapasowym (na szybką wymianę) • Komfortowy van (Toyota Hiace lub podobny) z klimatyzacją dla osób towarzyszących Koszt uczestnictwa: • kierowca motocykla - 2700 USD • pasażer van’a - 2000 USD Powyższa kwota zawiera: • lokalne prawo jazdy, • zakwaterowanie, • pełne wyżywienie, • wynajem motocykla, • paliwo, • samochód wsparcia, • mechanika, • wstęp do atrakcji turystycznych na trasie, • inne atrakcje takie jak np.: rafting, nurkowanie czy rejs by zobaczyć wieloryby. Koszty po stronie uczestnika: • wiza ETA – koszt 20 USD lub po przylocie na lotnisku 25 USD – koszty wizy we własnym zakresie możliwość wyrobienia poprzez stronę http://www.eta.gov.lk • międzynarodowe prawo jazdy - do wyrobienia w wydziale komunikacji w miejscu zamieszkania • bilety lotnicze – koszt około 2900 - 3200 zł Praktyczne informacje: Pełna nazwa: Demokratyczna Socjalistyczna Republika Sri Lanki Stolica: Kolombo Waluta: rupia lankijska (LKR), 1 LKR = 100 centów ( około 1usd) Języki urzędowe: syngaleski, tamilski Inne języki: angielski Średnie temperatury: w lutym od 20°C (w górach) do 30°C (na nizinach) WIZA, PRZEPISY WJAZDOWE Władze Sri Lanki podjęły decyzję o wprowadzeniu z dniem 1 stycznia 2012 r. Electronic Travel Authorization (ETA), która jest wymagana dla wszystkich osób przybywających na Sri Lankę (więcej informacji można uzyskać na stronie: http://www.eta.gov.lk).Opłata za wydanie wizy w systemie ETA wynosi 20 USD. Wiza może zostać także wydana po przylocie na lotnisku, co wiąże się z opłatą 25 USD. Wymagany okres ważności paszportu przy wjeździe wynosi minimum 6 miesięcy ponad termin planowanego zakończenia pobytu na Sri Lance. Konieczne jest posiadanie biletu powrotnego. Każdy cudzoziemiec powinien posiadać środki Finansowe w wysokości minimum 30 USD na dzień pobytu. PRZEPISY CELNE Obowiązujące przepisy celne nie odbiegają od powszechnie przyjętych standardów. PRZEPISY PRAWNE Przemyt i posiadanie narkotyków podlegają wysokim karom (do kary śmierci włącznie). Okres oczekiwania na rozstrzygnięcia sądowe w tych i innych sprawach z zakresu prawa karnego mogą trwać latami przy zastosowaniu środka zapobiegawczego w postaci aresztu wobec osób oskarżonych. Za nieprzestrzeganie zakazu palenia tytoniu i spożywania alkoholu w niektórych miejscach publicznych grozi kara grzywny. Obowiązuje zakaz korzystania z satelitarnej łączności telefonicznej w północnej części kraju. UBEZPIECZENIE Wskazane jest wykupienie ubezpieczenia osobowego. Ubezpieczenie komunikacyjne miejscowych towarzystw ubezpieczeniowych jest obowiązkowe. Polisy polskich firm nie są uznawane. SZCZEPIENIA, SŁUŻBA ZDROWIA Nie ma obowiązku szczepień ochronnych ale zalecane jest zaszczepienie się przeciw żółtaczce typu A i B oraz tężcowi. INFORMACJE DLA KIEROWCÓW Kierowcy muszą legitymować się międzynarodowym prawem jazdy. Do prowadzenia pojazdów drogowych niezbędne jest również uzyskanie dodatkowego pozwolenia, po które można zwrócić się w Kolombo. Drogi pozostają w złym stanie. Prowadzenie pojazdu może być ryzykowne z uwagi na nieprzestrzeganie zasad ruchu drogowego przez kierowców, jak i zły stan techniczny wielu pojazdów. PODRÓŻOWANIE PO KRAJU, BEZPIECZEŃSTWO Do najczęstszych przestępstw dotykających turystów należą oszustwa z wykorzystaniem kart bankowych. Zaleca się korzystanie z kart wyłącznie w bezpiecznych i pewnych punktach obsługi klientów. PRZYDATNE INFORMACJE Opuszczając wyspę, można wymienić walutę pod warunkiem okazania dowodu wymiany. Wymiany walut można dokonać w oficjalnych punktach wymiany, po okazaniu paszportu. Wzdłuż wybrzeża Sri Lanki przepływają okresowo silne prądy wodne. Należy stosować się do znaków ostrzegawczych na plażach. Opalanie toples lub bez kostiumu kąpielowego jest generalnie zabronione. Należy unikać fotografowania obiektów wojskowych i innych oznakowanych odpowiednimi informacjami ostrzegawczymi. W miejscach obrządków religijnych zawsze należy upewnić się, czy filmowanie lub robienie zdjęć jest dopuszczalne. ŻYWNOŚĆ Lokalne potrawy są bardzo ostre ale bardzo zdrowe. Nie ma żadnych zagrożeń żywieniowych. Kuchnia europejska jest dostępna. W lepszych restauracjach istnieje możliwość zamawiania a la carte. Kuchnia jest bardzo smaczna. Podstawowym daniem na Sri Lance jest rice&curry. We wszystkich możliwych wariacjach na temat. Curry zwykle przygotowywane jest na mleku kokosowym, co oznacza, że jest bardzo zdrowe. W restauracjach na posiłki czeka się dłużej ponieważ dania są przygotowywane na bieżąco i są świerze. Wegetarianie nie mają problemu ze znalezieniem potraw bezmięsnych. Dla osób spożywających ryby i owoce morza będzie to prawdziwy raj. PRZYBLIŻONY PLAN POBYTU Poniższy plan jest umowny – to taki kraj gdzie turystyka się dopiero rozwija – przez to jest jeszcze bardzo ciekawy. Przelot Warszawa – Kolombo z 1 przesiadką (ok . 13 godzin) Dzień 1 i 2 (04-05.02.2018) (zależnie od godziny przelotu – wyrobienie lokalnego prawa jazdy - nocleg) Pobyt w hotelu Liyoni. Dojazd do Anuradhapura po motocykle. Następnie 3-4 godziny off-road w dżungli (trochę błota, kałuż, jeziora). Anuradhapura to pierwsza stolica Sri lanki. Będziemy jeździć wśród dużych jezior, pól, dżungli, czasami pojawią się słonie na drodze. Dzień 3 (06.02.2018) (Dambulla , Habarana , Sigiriya) Jedziemy do Habarana, świątyni w jaskini Dambulla, Sigiriyalion Rock, Talkotelake, Kandalamalake, Polonnaruwa Citadel, Minneriya National Park - słonie. Zostajemy w miłym miejscu „Primerose villa” Dzień 4 (07.02.2018) Jedziemy do Kandy. Zostajemy w Kandy River Side Inn Hotel z basenem. Ruszamy z Sigiriya 25 km off-road do drogi głównej. Później off-road wąskimi drogami. Dzień 5 (08.02.2018) Zostajemy w pięknym Kandy. Kto chce zostać w Kandy może spacerować lub iść na zakupy. Pozostali mogą zobaczyć plemię żyjące w wiosce w dżungli „the aborigine people in Mahiyangana”. Droga off-road. Wracając do Kandy będzie można zobaczyć tańczących ludzi Aboganee oraz nad jeziorem obserwować jak tubylcy łowią ryby. Dzień 6 (09.02.2018) Dojazd do Nuwareliya Lordsinn. Ruszymy z Kandy lub z okolic Mahiyangana przez plantacje herbaty i mega górskie serpentyny. Po drodze 5-6 wodospadów z widokiem panoramicznym na piękne góry. Przejedziemy przez High Mountain. Wizyta w fabryce herbaty. Dzień 7 (10.02.2018) Dojedziemy do Tissamaharama to będzie duży off-road przez góry i zobaczymy słynne plantacje herbaty Lipton, wodospad Rawana oraz dzikie słone na drodze. Ruszymy ze Sky Garden Hotel do Mirissa wzdłuż plaż. Dzień 8, 9 i 10 (11–13.02.2018 ) W Mirissa dla odpoczynku. Można popłynąć na oglądanie wielorybów, pływać z maską i rurką, nurkować lub się opalać pijąc drinki. Dzień 11 (14.02.2018) Do jazd do Sinharaja Rock View Hotel. Jeden z najsłynniejszych lasów deszczowych. Jazda off-road oraz on-road. Plantacje herbaty, gumy, pieprzu, cynamonu, przypraw ogrodowych, górskie wodospady, możliwy spacer w lesie i oglądanie różnych rodzajów drzew i pnączy. Day 12 (15.02.2018) Dojazd do Kitulgala na rafting dla całej grupy. Po drodze zobaczymy kopalnie kamieni szlachetnych i zagubione wioski (off-road) Day 13 (16.02.2018) Dojazd do Negombo Day 14 (17.02.2018) Wylot z Kolombo o godzinie 1050 Miejsca: Motocykle – 10 szt. (pozostało 7 miejsc wolnych) Samochód – 6 miejsc (pozostały 3 miejsca wolne) Kontakt: Radek Nowak: e-mail: radek.nowak@prorestteam.pl , tel. +48 502 235 882
  7. Dzień 10. Rano ruszyliśmy na plaże pożegnać się z marokańskim wybrzeżem. Zaczęło mocno wiać. Dojazd do portu był z tego względu dosyć trudny. Na szczęście bez problemów prześlijmy wszystkie kontrole i formalności. Wczesnym popołudniem odpłynęliśmy z czarnego lądu aby po chwili ponownie ujrzeć górę Tarika zwaną również skałą gibraltarską. Ostatnie 140 km lajtowo przejechaliśmy podziwiając piękne widoki i kontynent afrykański, który jest widoczny przez wiele kilometrów … Do hotelu dojechaliśmy po południu. Wszyscy zadowoleni dosyć szybko rozpoczęli wspomnienia :drinking Następnego dnia trzeba było wracać do kraju gdzie pogoda pozostawiała wiele do życzenia ... Tak się zakończyła nasza kolejna motowyprawa do Królestwa Maroka. Dziękujemy wszystkim za wspaniała atmosferę i zaufanie. Miło było móc Wam pokazać ten różnorodny kraj z naszej perspektywy. Podsumowanie: Przejechaliśmy w 10 dni - 3200 km. Najwyższy punkt, który przejechaliśmy to 2760 mnpm. Temperatury oscylowały wokół 30 st. C (20-40 St. C) Budżet wyjazdu obejmujący koszty transportu moto do/z Malagi, przelot do/z Malagi, prom do/z Maroka, noclegi, zwiedzanie, parkingi, żywność i paliwo wyniósł ok. 1800 euro/osoba+moto. Za 2 tygodnie wracamy do Maroka !!! Więcej na http://www.facebook.com/motowyprawycompl KONIEC
  8. Dzień 9. Rano przywitała nas mgła … Jednak szybko zrobiło się znów gorąco ;). Dość szybko dojechaliśmy do Casablanki gdzie podziwialiśmy trzeci co do wielkości meczet na świecie. Tradycyjnie te największe miasto w Maroko było zakorkowane … Wieczorem dojechaliśmy do sennej Asili. Gdzie zrobiliśmy ostatnie zakupy pamiątek. Dzień zakończyliśmy uroczystą kolacją ;). Więcej na http://WWW.facebook.com/motowyprawycompl CDN …
  9. Kilka dodatkowych zdjęć z ósmego dnia.
  10. Dzień 8. To miał być bardzo spokojny i leniwy dzień. Dlatego nieśpiesznie ruszyliśmy wzdłuż wybrzeża od czasu do czasu zatrzymując się na kawkę. Okazało się, że w grupie mamy solenizantkę, która tego dnia miała swoje święto ;). Tradycyjnie zwiedzaliśmy Medynę. I szukaliśmy miejsca na uroczystą kolację. Gdzie świętowaliśmy wspólnie z Renią ;). Więcej na WWW.facebook.com/motowyprawycompl CDN …
  11. Dzień 7. Po śniadaniu ruszyliśmy w stronę Oceanu. Po kilkudziesięciu kilometrach postanowiliśmy odpocząć. Poczęstowaliśmy dzieciaki słodyczami. Po pewnym czasie dojechaliśmy nad Ocean. Po południu dojechaliśmy do Essaouiry gdzie zwiedziliśmy stary port oraz medyne. Więcej na WWW.facebook.com/motowyprawycompl CDN …
  12. Dzień 6. Rano podjechaliśmy do pobliskiego studia filmowego gdzie nagrywano sporo znanych filmów. Po krótkim zwiedzaniu ruszyliśmy w stronę Marrakeszu. Wjeżdżamy w góry Atlasu Wysokiego. Dojechaliśmy na przełęcz Tizi In Tichka – 2260 mnpm. Po zjechaniu z gór w cieniu drzew zjedliśmy lunch. Po dojechaniu do Marrakeszu zwiedziliśmy te magiczne miasto. Najbardziej znane miejsce czyli Plac Jamaa El Fnaa. CDN …
  13. Dzień 5. Jedziemy na zachód … W pierwszej większej miejscowości zrobiliśmy przerwę na kawkę oraz małe co nie co ;). Fajnie jest obserwować tubylców ... Walimy dalej … Dojechaliśmy do Zagory. Tu mamy zaprzyjaźniony bar z kurczakami z rożna ;). Antyatlas … Nasza baza ;). Skromnie ale czysto … Wieczorem odwiedziliśmy sklep monopolowy co jest rzadkością w tych okolicach;). CDN …
  14. Dzięki za miłe słowo. Wracam tam za ponad 3 tygodnie ;). Zobaczymy co tym razem pogoda nam przygotuje :).
  15. W piątek wróciliśmy z kolejnej motowyprawy do Królestwa Maroka. Przedstawiamy krótką fotorelację z naszych przygód Dzień 1. Nasz team tuż przed wyjazdem z Malagi :yahooo . Czekając na prom. Na promie nastroje dopisują 8) . Żegnamy Europę – góra Tarika czyli Gibraltar. Jedziemy wzdłuż wybrzeża morza Śródziemnego. Po kilkudziesięciu kilometrach wjeżdżamy w góry. W górach Rif. Dojeżdżamy do błękitnego miasta :shock: . Jest klimat :okk . I gorąco … :roll: Nasza noclegownia :smile . Czas na relaks :drinking . Widoki z naszego hotelu. Zachód słońca na perłą gór Rif. Nocą zwiedzaliśmy Medynę kosztując lokalnych dań ... Dzień 2. Rano dolina spowita była mgłą, a wzgórza błękitnego miasta wyłaniały się z mroku. Po pysznym choć słodkim śniadanku okraszonym naszą mielonką ruszyliśmy dalej krętymi drogami gór Rif. Po kilkudziesięciu kilometrach dojechaliśmy do jednej z miejscowości gdzie uzupełniliśmy zapasy żywności i zapoznaliśmy się z lokalnymi zwyczajami ;). My też staraliśmy się zapoznać tubylców z naszą tradycją ;). Po przejechaniu przez targowisko ruszyliśmy na południe. Dojechaliśmy nad największą sztuczny zbiornik w Maroko. Po drodze mijaliśmy różne formy lokalnego transportu. Dalej robiło się coraz cieplej. Super Tenera też dawała radę ;). Ze względów na panujący upał w skromniejszej grupie zwiedziliśmy ruiny rzymskie w Volubilis. Dalej skierowaliśmy się stronę wschodu. KTM zadziwiał nas swoją dynamiką ;). Testowaliśmy również lokalny sprzęt ;). Wszystkim dopisywały humory. Nasz firmowy osiołek. Przed wieczorem dojechaliśmy do Fezu. Miasta o ponad tysiącletniej historii. Obsługa hotelowa już na nas czekała ;). Wieczorem zwiedziliśmy miasto i skosztowaliśmy marokańskiej kuchni. Dzień 3. Rano zwiedziliśmy raz jeszcze medyne Fezu. Dotarliśmy również do sławnych garbarni. Gdzie trzeba wspierać się miętą ;) A tak wyglądają po remoncie. Dalej pojechaliśmy na południe. Widoki zaczęły się zmieniać. W pobliskich lasach cedrowych można spotkać makaki. Zaczęło robić się gorąco … Nadszedł czas na kawę ;). Po południu wjechaliśmy w góry Atlasu Średniego. Wieczorem mieliśmy imprezę przy muzyce lokalnych grajków ;). Dzień 4. Poranek w naszej górskiej bazie … Choć nie było zbyt duszno humory dopisywały ;). Ciekawe czy będzie padało ? 2760 mnpm !!! W górach skorzystaliśmy z lokalnej atrakcji czyli tankowania z butelek ;). KTM też nie pękał … Wjeżdżamy do wąwozu Todra. Todra i ekipa !!! Przerwa na kawkę ;). Wąwóz Ziz. Dojeżdżamy do Sahary !!! Wielka wydma Erg Chełbi. Zabawy w piachu ;). GS kontra KTM. Dziadek dawał radę ;). I co dalej ??? Wieczór spędziliśmy w pobliskiej kazbie ;). CDN ...
  16. Kolejny sezon motocyklowy powoli dobiega końca. Warto już myśleć o kolejnym. Macie plany na przyszły rok ? My mamy dla Was świetną propozycję. Po dwóch latach postanowiliśmy ponownie odwiedzić najmniejszy kraj w Afryce. W styczniu 2018 roku jedziemy do Gambii. Dokładny termin to 7.01 (niedziela) - 22.01 (poniedziałek). Czyli na czarnym lądzie będziemy 16 dni. Plan: Maroko. Ruszamy z Malagi. Po 140 km wjeżdżamy na prom i już po godzinie jesteśmy na czarnym lądzie. Aby dojechać do Gambii trzeba pokonać ok. 3800 km. Maroko przejedziemy dosyć szybko. Do Agadiru (1000 km) lecimy autostradami. Dalej drogi są już węższe ale i mniej uczęszczane. Robi się gorąco, a pejzaż zmienia się na saharyjski. Po 570 km wjeżdżamy do Sahary Zachodniej, która jest terytorium Maroka. Sahara Zachodnia. Pokonujemy 900 km wzdłuż wybrzeża Oceanu Atlantyckiego gdzie wiatr będzie nam próbował urwać głowę. Na granicy z Mauretanią stracimy parę godzin. Tu czas ma inny wymiar … Mauretania. Aby przejechać Mauretanię musimy pokonać 650 km różnymi drogami. Nocujemy na plaży nad Oceanem w okolicy Nawakszutu, stolicy Mauretanii. Następnego dnia po przedostaniu się przez gąszcz uliczek stolicy, kierujemy się dalej na południe w stronę przejścia granicznego w Diamie. Po drodze przejedziemy przez Park Narodowy Diawlig gdzie spotkamy wiele dzikich zwierząt w tym najbardziej widoczne guźce. Senegal. Tu się zaczyna prawdziwa Afryka. Co będzie można zobaczyć w Senegalu? Odbędziemy podróż w czasie śladami kamiennych kręgów Senegambii – wspólna nazwa kilku stanowisk archeologicznych w Senegalu i Gambii, położonych na obszarze długości ok. 350 kilometrów i szerokości ok. 100 kilometrów w dorzeczu rzeki Gambii. Stanowiska obejmują łącznie około 1000 kamiennych pomników ułożonych w kręgi. Archeologom nie udało się jak dotąd zidentyfikować kultury budowniczych kamiennych kręgów, ani też ich funkcji. Znaleziona w wykopaliskach broń i miedziane ozdoby naramienne pozwalają jednak przypuszczać, że były to groby władców. W 2006 roku kamienne kręgi Senegambii wpisano na listę światowego dziedzictwa kultury UNESCO. Stanowiska archeologiczne koncentrują się w czterech grupach: - Kerr Batch - Sine Ngayène - Wanar - Wassu Gambia. Do tego najmniejszego kraju afrykańskiego wjedziemy w miejscowości Farafenni. Postaramy się objechać rzekę i zobaczyć różnorodną florę i faunę tego bogatego pod względem przyrodniczym kraju. Szczegóły. Całość nie powinna przekroczyć 16 dni. Noclegi zarówno na „dziko” pod namiotami, na kampingach oraz w hotelach. Czasami będziemy musieli doprowadzić się do kultury ;). Trasa jest przeznaczona dla dużych enduro. Z powodu różnej jakości dróg zwłaszcza w Senegalu oraz Gambii niezbędne będą opony typu „kostka”. Niestety w tamtych rejonach niezbyt często występują stacje paliw. Dlatego motocykle powinny być wyposażone w dodatkowe kanistry na paliwo. Formalności. Aby wjechać do Mauretanii potrzebne są wizy. Od niedawna jest możliwość załatwienia ich na granicy. Do Senegalu i Gambii od kilku lat wizy nie są wymagane. Przewidujemy grupę ok. 10 motocykli (w zależności od wielkości). Koszty. - samolot do Malagi - ok. 170 euro - transport motocykla o wadze do 250 kg do/z Malagi, prom do Afryki, wizy, opłaty graniczne, noclegi na kampingach, hotelach, promy, parkingi - 1800 euro (motocykl + kierowca) - benzyna - ok. 400 euro - jedzenie - ok. 300 euro euro - szczepienia - ok. 1000-1200 zł - kuracja antynalaryczna - 250 zł Jeżeli chcecie się zapoznać z relacją z poprzedniej motowyprawy do Gambii sprzed dwóch lat to znajdziecie ją pod poniższym linkiem: http://motowyprawy.com.pl/relacje/gambia-032016 Ponieważ do tej przygody należy się dobrze przygotować pod względem proceduralnym (dokumenty) oraz zdrowotnym (szczepienia) już teraz zbieramy deklaracje chęci wyjazdu. Liczy się kolejność zgłoszeń. Pozostało kilka ostatnich miejsc. Chętni proszę o odpowiedź na maila. Przekażemy kolejne instrukcje. Jeżeli chcecie otrzymać więcej informacji to również piszcie lub dzwońcie pod nr telefonu : 601 260 590.
  17. Maroko jest niesamowite. Bardzo różnorodne pod każdym względem. Za miesiąc jadę tam po raz siódmy, a za dwa miesiące po raz ósmy ;). Za każdym razem poznaję ten kraj na nowo i do tej pory mi się nie znudził. Atlas jest niesamowity. Antyatlas magiczny. Ludzie ciekawi. Zwłaszcza na południu. No i przede wszystkim jest bezpiecznie. Pewnie niebawem znów Was zarzucę kolejnymi relacjami z motowypraw do Maroka :) Warto tam być !
  18. GS ponownie jest do sprzedaży. Aktualna cena to 40 tys zł.
  19. Dobiegł końca 2 Motoweekend wzdłuż Wisły. Tym razem eksplorowaliśmy królową naszych rzek od Płocka do Nowego Dworu Mazowieckiego. Były szutry, odrobina krzaków i niewielkie piaskownice. Odbyliśmy dwie wspaniałe biesiady przy ognisku i śpiewach. Świetnie się bawiliśmy. Dziękujemy wszystkim, którzy uczestniczyli w naszym kolejnym projekcie poznawania naszego pięknego kraju. Do zobaczenia przy okazji kolejnej imprezy ;). Kilka fotek :
  20. Ponieważ zeszłoroczne inicjatywy pt. "Motoweekend wzdłuż Bugu" oraz "Motoweekend wzdłuż Wisły " cieszyły się sporym zainteresowaniem dlatego postanowiłem kontynuować serie. Chciałbym Was zaprosić na kolejny motocyklowy weekend. Tym razem w okolicach centralnej części królowej naszych rzek czyli Wisły. Proponuje termin 04-06.08.2017 r. (piątek-niedziela) Spotykamy się w piątek w Płocku o godzinie 17-18 na stacji Orlen przy ul Kolejowej : https://www.google.pl/maps/place/Stacja+Paliw+ORLEN/@52.5255068,19.6740302,17z/data=!4m13!1m7!3m6!1s0x471c70a9fef4e33b:0x896172f03fb3a771!2sKolejowa,+P%C5%82ock!3b1!8m2!3d52.5255068!4d19.6762189!3m4!1s0x0:0x66e25ab310135137!8m2!3d52.5246313!4d19.6745583 Tankujemy motki, prowiantujemy się w pobliskim sklepie MIla i według wstępnego planu ruszamy na wschód, lewą stroną Wisły, drogami różnej jakości jak najbliżej Wisły. Będziemy starali się dojechać w okolice Modlina gdzie zawrócimy i prawą stroną ruszymy z powrotem w stronę Płocka. Czyli jest do zrobienia około 150 km. Nie licząc dojazdu i powrotu. Śpimy "na dziko" pod namiotami. Jemy to co ze sobą zabierzemy. Jak będzie możliwość to spróbujemy lokalnej kuchni. Raczej nie przewiduje tras typu hard enduro. W najgorszym wypadku będą to utwardzone szutry, wały przeciwpowodziowe czy też drogi trawiaste. Jeżeli będą chętni na motocyklach turystycznych to mogę przygotować trasę aby na koniec dnia wspólnie biesiadować. Zapraszam serdecznie wszystkich chętnych bez podziału na marki czy też modele motocykl :). Liczy się dobra zabawa i wspólne biesiadowanie ;) . Kilka fotek z objazdu trasy w miniony weekend.
  21. II Zlot Motopodróżników dobiegł do końca. Impreza obfitowała w wiele niespodzianek. Tradycyjnie nie zabrakło klimatycznych biesiad, wycieczek po krętych drogach Mazowsza i Kujaw oraz zwiedzania ciekawych miejsc. Jednak największym zaskoczeniem okazały się dwa prywatne wydarzenia. Basia, obchodziła urodziny i gdy się o tym dowiedzieliśmy postanowiliśmy zorganizować jej małą niespodziankę. Dzięki Iwonce i Jackowi choć przez chwilę poczuliśmy się jak na imprezie urodzinowej. Był szampan, truskawki i gromkie sto lat. Wieczorem zaś Krzysztof zaskoczył wszystkich, a najbardziej Iwonkę, której postanowił się uroczyście oświadczyć gdzie świadkami byli wszyscy nasi Goście. To była niesamowita impreza. Za rok na pewno zorganizujemy kolejną edycję ... jednak w nowym równie klimatycznym miejscu. Dziękujemy Wam za wspaniała atmosferę i już teraz zapraszamy za rok na III Zlot Motopodróżników. Przedstawiam krótką relację fotograficzną. Piątek. Rejestracja ;) Zlotowy środek transportu … Nie obyło się bez odrobiny sportu ;) Parking zlotowy. Nasze hostessy ;) Małgosia i Monika. Zajechał wiecznie uśmiechnięty Marek. Darek. Ola wie co dobre ;) Zajechali również lokalesi ;) Z Jackiem każda chciała pojeździć … Pojazd naszego niespodziewanego Gościa cieszył się sporym zainteresowaniem ;). Nasz pojazd zlotowy nie miał lekko … Pojawiły się również japońskie maszyny ;) Oli GS cieszył się niesłabnącym zainteresowaniem ;) Z czasem parking zapełniał się. Kultowy GTL, który nie boi się szutrów, pustyń i brodów ;) Tradycyjnie królowały adwęczery ;) Pojawił się również NineT. Po południu rozpoczęła się biesiada. Trwała do późnych godzin nocnych gdzie nie zabrakło pokazów fotek z naszych motowypraw oraz dzikich tańców … ;). Sobota. Rano po śniadaniu zgodnie z planem ruszyliśmy na wycieczkę. Wisła w Dobrzyniu nad Wisłą. Tama we Włocławku. Historia klubu BMW Chillout :). Później udaliśmy się do Skanseny w Kłóbce. Starzy przyjaciele mieli co wspominać … Po zwiedzeniu tego niezbyt dużego Skansenu udaliśmy się krętymi dróżkami Kujaw na posiłek. Wracając zaprosili nas Iwonka i Jacek gdzie w miłej atmosferze urządziliśmy krótkie urodziny Basi ;). Po powrocie do bazy … tradycyjnie już na parkingu rozpoczęła się impreza ;). Impreza rozkręciła się na cały ośrodek … Ola przyniosła swoje poidełko ;). Wieczorem przenieśliśmy się do restauracji gdzie odbyła się uroczysta kolacją, którą otworzył Motomirek ze swoją butelczynką ;). W pewnym momencie kiedy już byliśmy dobrze rozluźnieni Krzysztof postanowił oświadczyć się Iwonce. To były wzruszajże i niezapomniane chwile. Zostaną nam długo w pamięci. Impreza trwała do późnych godzin nocnych. Niedziela Rano po śniadaniu Goście rozjeżdżali się do swoich domów. Niestety niektórzy trafili na opady deszczu. Bardzo dziękuję wszystkim za wyśmienitą zabawę, niesamowitą atmosferę i niezapomniany klimat. Do zobaczenie na trzeciej edycji, która odbędzie w nowym równie ciekawym i klimatycznym miejscu ;).
  22. Chciałem bardzo podziękować wszystkim naszym Gościom za wspaniałą atmosferę i niezapomniany klimat. Impreza obfitował w kilka ważnych wydarzeń, o których wielu z nas długo nie zapomni. Już teraz zapraszam wszystkich za rok w nowym równie klimatycznym miejscu. Niebawem postaram się zapodać krótką relacje fotograficzną. Do tego czasu zapraszam do obejrzenia filmu wyprodukowanego przez Tomka. https://www.youtube.com/watch?v=0kcbO-frimo
×
×
  • Create New...

Important Information

Serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na wykorzystywanie plików cookies.