Jump to content
Sign in to follow this  
Hermes

Czarnogóra 2013 by Hermes + Aqlec

Recommended Posts

- Wujku, gdzie jest fajne miejsce na pierwszą zagraniczną podróż? – zapytałem.
- Proponowałbym Czarnogórę. Na pewno nie będziecie zawiedzeni.

I tak wszystko się zaczęło. Motocykl, jaki posiadałem w tym momencie to Suzuki DR 650 SE – skrupulatnie dopieszczony i doposażony. Doświadczenia motocyklowego nie posiadałem zbyt dużego. Prawo jazdy kat. A zrobione w listopadzie 2009 roku i przebieg na jednośladzie zaledwie parutysięczny… Dodawało to nawet odrobiny dreszczyku, do tego jeszcze szalonego pomysłu. Jednak, od kiedy o niej usłyszałem od wujka nie dawała mi spokoju. Nie mogłem przestać o tym mówić, wymusiłem tym nawet na mojej dziewczyny wyjazd. Powiedziała pewnego razu coś w stylu: „Ok pojedziemy, tylko daj mi już święty spokój z tym!”. Jeden problem był już z głowy, ale jak to bywa, pojawił się następny. Otóż w wakacje rozpocząłem trzymiesięczny staż w mojej obecnej pracy, podczas którego wynegocjowałem całe 5 dni urlopu na okres przerwy międzysemestralnej. Aga (moja dziewczyna) załapała się na praktyki w banku, przez co trudno było określić możliwy termin wyjazdu.
Wszystko odbyło się prawie, że na spontanie. Jeszcze nawet tydzień przed wyjazdem nie wiedzieliśmy, że akurat wtedy pojedziemy. I tak prawdziwe planowanie oraz zawrót głowy zaczął się :)

19 lipca. Tego dnia zdecydowaliśmy, że za równy tydzień rozpoczniemy naszą motocyklową przygodę! Czas niestety dłużył się strasznie. W pracy odliczałem dni, godziny i minuty do wyjazdu…

//
-Aguśka, wiesz gdzie pojedziemy na wakacje? Do Czarnogóry!!!
- …
I tak się wszystko zaczęło. Muszę przyznać, że nie byłam do końca przekonana, co do wyjazdu, a właściwie akurat do tego kraju, czyli Czarnogóry. Mało o nim słyszałam i jak wiadomo nie jest to zbyt popularne miejsce, jeżeli chodzi o pobyt wakacyjny. No, ale mój Chłopak był niezwyciężony i cały czas pokazywał mi mnóstwo filmików, fotorelacji i innych rzeczy z Czarnogóry, aby mnie przekonać. Nie mając i tak innej alternatywy zgodziłam się, nie widząc jak bardzo się myliłam nie chcąc tam jechać.
//


Trasy:

Dzień 1,2 (26.07.2013)
Pracę wyjątkowo skończyłem o 12. Szybko wróciłem do domu i spakowałem moje graty na motocykl. Pełen entuzjazmu wskoczyłem w ciuchy motocyklowe i zameldowałem się pod blokiem Agi, kolejne szybkie pakowanie i w drogę! Wyruszyliśmy około godziny 15.

//
W dzień wyjazdu próbowałam dopiąć wszystko na ostatni guzik, a w szczególność moje rzeczy, które musiałam zmieścić w prawym kufrze…. Myślę, że większość dziewczyn by zrozumiało jaki to był wysiłek :P Ale w końcu gotowa doczekałam godziny 15 i wyruszliśmy.
Udzieli mi się entuzjazm Marcina, zapuściłam muzykę i ruszyliśmy. Droga miłaja bardzo przyjemnie dopóki pośladki nie dały o sobie znać. Największy kryzys miałam chyba na Słowacji, jak widać na załączonym obrazku :P. Dziękowałam Bogu, ze mamy taki mały bak i musimy się często zatrzymywać, gdyż ta kanapa nie należała do najwygodniejszych na takie trasy.
Ale się nie poddawaliśmy i jechaliśmy dalej.
//


20140706285b29270cc15414deea1f4d5a963dd22014070630d3e88df88568b9a3812981fd80fdea

Plan jest taki, aby jutro rano być na miejscu (Czarnogóra - Buliarica)!
Postoje musieliśmy robić dość często, z powodu małego baku (13 litrów) w DR’ce i pewnej pani marudzącej o niekomfortowe siedzenie ;) średnio co 200km dawaliśmy odpocząć naszym pośladkom. Z tej przyczyny pierwszy zrobiliśmy już na Słowacji, gdy waha się kończyła.

20140706329c989f57dfeac5adab797005034e4b2014070634e4c543f112e48e0459cd99089ca8c2

Widać, że niektórzy mieli już dość, a przed nami było jeszcze tysiąc kilometrów! Podczas których minuty zamieniały się w godziny, a dookoła było coraz ciemniej, a my chcieliśmy jak najdalej zajechać. Na Węgry dotarliśmy późno w nocy, nasze pupy coraz bardziej dawały o sobie znak, wobec czego zatrzymaliśmy się na przydrożnym parkingu, aby troszkę odsapnąć.

2014070636d2d7c74df3cd897933fb708d9125be20140706380d7344818cfda9c38805fe307a9ddb


Po zasłużonym odpoczynku postanowiliśmy przejechać, romantycznie, nocą, przez środek Budapesztu. Nakręciliśmy nawet filmik, ale niestety jest lichej, jakości, gdyż kręciliśmy go z ręki… Zdziwiło mnie tam to, że mino bardzo późnej pory, korki były jak w godzinach szczytu na naszych krakowskich alejach… Co ciekawe dookoła nas pełno było samochodów z świecącymi neonami, które niekiedy ścigała tamtejsza Policja. Podczas tej nocnej jazdy przydały mi się bardzo halogeny, które skończyłem budować ledwo przed wyjazdem, bo oryginalna lampa w DR’ce generuje niezbyt dużo światła. Jeżdżąc „dzikimi” chorwackimi polami, gdzie było ciemno jak w … halogeny stały się bardzo pomocne!

Jeszcze niezmordowani pojechaliśmy dalej przed siebie. Następnym krajem była Chorwacja, gdzie na stacji benzynowej chcąc płacić w Euro, sprzedawca przekręca nas, windując przelicznik kuna/euro…

Dojechaliśmy do miejscowości Osijek, gdzie postanawiamy chwilkę odpocząć.

201407064192d4d5c1337e9d4f4afdf02680f1de

Po dwóch godzinach drzemania pod chmurką pojechaliśmy dalej. Z drobnymi przygodami, bo okazało się, że jedna droga była remontowana i musieliśmy nadrobić 50km…

O godzinie 9 meldujemy się w Sarajewie. Samochodów strasznie dużo. Wszyscy trąbią, wymachują rękami… Inny świat!

2014070632a8fed50713ed487ee97fc23b0ef0dc

//
Podróż mijała mi szybko, uwielbiam w trakcie jazdy słuchać muzyki i oglądać jak zmienia się otoczenie. Wspaniałe jest to uczucie. Ale nie da się ukryć droga była długa i naprawdę podziwiam Hermesa, ze dał rade jechać tyle godzin z tylko dwugodzinną przerwą na sen. Ja z wiadomych przyczyn byłam w lepszej sytuacji, gdyż nie musiałam skupiać się na drodze i przy okazji w trakcie jazdy łapałam jakieś krótkie drzemki, dzięki czemu przetrwałam.
Myślę jednak, że jazda go tak pochłonęła, że nawet nie zwracał uwagi na zmęczenie. Cały On!
//


Piękną drogą E762 dojeżdżamy do Czarnogóry, gdzie jesteśmy o 13.

201407060652851f0b7442ba8b5911d59568abc1201407060812a45eeacb992994da3597764b865e2014070611cdbee956a2369df831acdc2aaaa428

Jadąc wzdłuż rzeki Plivy, rozkoszując się pięknymi widokami, dojeżdżamy do jeziora Plivskiego w którym się zakochaliśmy i które ponownie odwiedziliśmy parę dni później…

//
Gdy zbliżaliśmy się już do Czarnogóry naprawdę modliłam się, aby być na miejscu. Zmęczenie i ból pośladków był już nie do wytrzymania i dodatkowo doszedł gorący klimat.
Ale…
Gdy wjechaliśmy do Czarnogóry i nagle moim oczom ukazały się te wszystkie piękne widoki, lazurowa rzeka w sekundzie zapomniałam o wszystkich bólach i niewygodach, jakie mi doświadczały!
Dopiero w tej chwili zrozumiałam, dlaczego Marcin tak bardzo się ekscytował tym krajem. Widoki nie do opisania! I uwierzcie mi na słowo, zdjęcia i tak nie oddają tego całego piękna, jakie można było doświadczyć na własne oczy!
//


2014070645052ca55e047f42a262966f3287839520140706479d5300e76794c2f91c324afe328e0f20140706521898eacea370df59a1ecbbb52e319b

Do Buliaricy dojeżdżamy na godzinę 17. Zapytaliśmy się, czy na kempingu czy są jakies wolne domki. Okazało się, że wolne były jedynie miejsca namiotowe… Bez kawałka cienia… Widząc grymas bólu na twarzy Agi zaczerpujemy informacji gdzie mogą być jakieś "bungalowy". Po godzinie poszukiwać, w dużym uproszczeniu udało nam się wynająć domek z działką za śmieszne pieniądze, o którym napisałem TU. Zmęczeni podróżą, szybko się rozpakowujemy się i idziemy na krótki spacerek.

//
Na miejscu marzyłam o tym żeby się położyć. Cała podróż i te wszystkie emocje dały się w końcu we znaki. Ale niestety okazało się, że nie było domków, do których docelowo jechaliśmy. Szczerze powiedziawszy już miałam łzy w oczach. Jednak tamtejsi ludzie okazali się niezwykle mili i bardzom pomocni. Pan z innego campingu zaprowadził nas to tamtejszej małej „informacji” gdzie miła dziewczyna widząc, że jesteśmy na motorze poleciła nam poczekać na pewnego innego pana, który będzie miał dla nas miejsce, jak sama mówiła, jakiś czas temu u niego tez zatrzymali się motocykliści. Pan, o którym mowa, bez problemu kazał nam wsiadać do jego auta i pokazał nam miejscówkę.
Jej widok mnie po prostu urzekł! Nie spodziewałam się że znajdziemy tak świetne miejsce za taka śmieszna cenę!! Miejsca mieliśmy tam mnóstwo, strasznie dużo swobody, byliśmy odgrodzeni od wszystkich, wiec właściwie mieliśmy całą, piękną działkę dla siebie, jedynie czasem nas odwiedzał mój pupilek osiołek :P
Lepiej trafić nie mogliśmy! Już nie wspomnę nawet o gościnności i uprzejmości gospodarzy!
Z czystym sumieniem mogę powiedzieć ze naprawdę cała droga była warta tego wszystkiego!
Przed snem, mimo, że byłam ogromnie zmęczona, z ekscytacją oglądałam zdjęcia widoków, jakie zrobiłam w trakcie jazdy w Czarnogórze!
//


2014070647ca6345add6c329c362d010cea92cc520140706452c2f6744136c2f0a93e3437b8bc2f52014070643cd90871ac67ad651f110bfa7b78d95

Dzień 3,4
Nasze cierpiące pupy po podróży nie pozwalając nam nawet spojrzeć na motocykl… Wygrzewamy się w słonku na plaży, próbujemy lokalnych wiktuałów i spacerujemy po okolicy.

//
Raaany naprawdę nie spodziewałam się, że tyłek może kiedykolwiek aż tak boleć! Na następny dzień rano musiałam siedzieć na poduszce żeby jakoś w miarę wygodnie zjeść śniadanie, a motor omijałam baaaardzo szerokim łukiem :P
Więc daliśmy sobie kilka dni na dojście do siebie i rozkoszowanie się słońcem, pięknym morzem i cudownymi widokami! Dalej nie mogłam uwierzyć, że Czarnogóra jest tak pięknym miejscem!
//


2014070658e34b3a8335f44daf02cd690228262f20140706004a488185a39532053b5e4dffc275c720140706024d3a7c42703bf9d28f8220a3f4e04220140706056c8f1763496beaa456d6c63bd3970c

Dzień 5
Mając już gość tego słońca zarządziłem wycieczkę. Pupy buntowały się, ale w tamtym dniu nie miały nic do gadania. Chcieliśmy odwiedzić jezioro Plivskie, park Durmitor, rzekę Tara i pojeździć w drodze powrotnej po okolicy. Wujek zaznaczył mi na jednej z map (a zaopatrzył mnie w ich dość sporą ilość) ciekawy odcinek, do którego poznania bardzo mnie zachęcał.

//
Tego dnia wybraliśmy się na wycieczkę. Obawiałam się jak moja pupa zareaguje na to, ale okazała się, że nie było tak źle.
Po raz kolejny zachwyciłam się nieziemskimi widoki! Ledwo nadążałam z robieniem zdjęć! Gdyż najchętniej to bym tam została wieczność, żeby móc rozkoszować się tymi widoczkami!
//


20140706134e4ce4e0c5d3103f8e3ea9da5cbe8e2014070616eacb305034ad5a5d2f8a284944daaf

W drodze na północ, jak zawsze, spotkaliśmy krowy „pasące się na jezdni”, które spowodowały dość solidny korek w obie strony. Sprytnie wymijając samochody, ruszyliśmy dalej, zatrzymując się, co jakiś czas w malowniczych miejscach.

PS Zwróćcie uwagę na strój/stroje Agi :P

//
?? :D
//


20140706510b66416c0bba5946a2329dba340ea3201407065550fe7100af0ee9099a44a09abb470c20140706534ca79f5cb7816ecf62abd6b88b73ab2014070657b7f74fb447fa250551d02868775c4120140706001d29caeac7d8f4f21c6e136b93ba472014070605c905071758de39c02639663d88034c201407060789c499655dfcf27ca9499bcdbf13d72014070610382ad9090038e810b54d42120555c2

Dojeżdżamy do Plivy.

2014070658d25c31feb5d77326c5161bb27542ce201407060184d65f5900de49ed6aad5348b2fea62014070603c3b37cefab9e7bd783718ebe23cd4b201407060689f86eeb20120972932481d88f01db201407060856b4ca82c2429c6214e75a3c1b104a2014070611117f4a43d03d97f5ca11e9d0f6b1302014070615df97656293794c0fa953b1b9735c342014070618ccef4a164a31b528491bb6801957bc201407062058688d147f6a67c13d2e3338922ee82014070623377dcd3f7a7b6c78acbc41f4c43fbd2014070625bc7ec0ea13b0f2b8999aeb09d462de2014070627dbf28344abc9285e67f4c21fa73b852014070630248499f7fddc0d7e66540b6cfb93432014070651e825761eae55143bbdde804b21d1a82014070653ac0a2a5169f80490c88071fdf6c484

Przed Durmitor’em szybkie tankowanie i chwilka odpoczynku.

2014070601b87f698eb25cdd3e3ecb2ab656a5c52014070603f237a4994f0648f4f304957804581c

I wyruszamy dalej!

2014070606d69ffc92822a5e03e01d7aa42d604420140706112701935423494851d0c5f295296c6e2014070613d80edb8e9c01158a2ed33d620d478420140706169e2a5b24b3c935eb6321d0d0ce1549201407061872b7d25cfb9eedf7316a3cd06605a5201407062179b2c644a5d31b5d6e7f8fc6212dc62014070624ae04452f82beab3e2af62fc451cf9b20140706266be5df46588fce6de8451a7edd066220140706286d5dc87c07f40a6e9790dfb3a985a02014070631bb0c3760892969f11f784a6184e95c2014070636b01e48928c1830238eca6de176d7b12014070639f940e2399d6ee7b14b7d6b481430c72014070644af9807f24f94b87c70f450634bf676

Durmitor wita nas przepięknymi widokami, znikomym ruchem i asfaltem zachęcającym do schodzenia na kolano!

20140706461586c2cfe79a68ac0e54629f3ca2712014070649d3c57037a51c984819b18319546c952014070651b945f74099755eb2f23a4a69af5cf920140706546604fde0e7c71e7295b1996b13738320140706594a2e993b5dfc01c3e1888770b5e1a22014070602cd933672ef5045573674c93caadac32014070605d33c812a7caaef17c31e588a5b3c7020140706077f511c68bc0ed956bf270177dc87092014070609e23db8c504f586fdb80f27067f45b4201407061551ae4dc0eccce63e242652c569fc872014070618d7e49134bda2fbb8bf1ac073a172842014070620fd169756c936e54e176d2c1fea49db2014070622ad4f221599190d9f1dbc80f878f1d82014070630dd407fe83858ecef18b4b4e2e465df2014070633492859b599b2109c4665739e45782a2014070622902a053b8edc967f14c23c71e6f8bb

Jadąc wzdłuż rzeki Tara, rozkoszujemy się majestatycznym krajobrazem.

20140706243074ce19cb893962384db86e8e73b1

Dzień 6
Leń na plaży i odpoczynek!

20140706043e0aef3f9363e0518a77e19ee6afc520140706062f16dd7e821f36130ebc01bd171a2f

Dzień 7
Wycieczka do parku Lovcen i okolicy.

201407063311304e20a5d7eb847550c649db050c201407063562ed09b57910f896f64030e4910dab20140706374a6c8fb4d3b4eac4e067c0d14afa47201407064009af62ddb5da5a050f66ba4af087a020140706434cb9d05a149ddf72eab7744656688b2014070645f57fb647626f07ff8b6fb7cb41e4b2201407064838a7378dc3eec4b8dcb02f5388fa98201407065062c01739c6ed7d6a3800094b7dd02a

Dzień 8
Odpoczynek, plaża i przygotowywanie naszych pupy przed ciężkim powrotem…

2014070648473ab8b8c6084ec1c91fc50ffebe162014070651a3dcbaf599f43f19b9b1ae1f3e0da0

Dzień 9,10
Rano spakowaliśmy się i ostatni raz poszliśmy na plażę. Ach... Te powroty... Pożegnaliśmy się jeszcze z właścicielami, byli dla nas niebywale życzliwi i obraliśmy kierunek POLSKA! Tym razem pojechaliśmy przez Serbię. Na granice dojechaliśmy około 22. Otoczenie zmieniło się nie do poznania. Bezpańskie psy latające wszędzie, padlina przy drodze… Obrazy niczym z horroru… Przed Belgradem GPS nagle oszalał i poprowadził nas bardzo dziwną drogą. Początkowo szerokości dwóch samochodów, aby potem zwęzić się na niecałe 2 metry, żeby na końcu pozbyć się asfaltu… Ciemno jak w… Las dookoła nas a my drogą szutrową jedziemy przed siebie. Nie spotykaliśmy przed dłuższy czas ani jednego samochodu… Powiem szczerze, że dość dziwnie się czułem… Dojechaliśmy do Belgradu, wjechaliśmy na właściwą drogę i gnaliśmy w stronę Węgier. Po pewnym czasie sytuacja jakby się powtórzyła. Przed nami wyrósł wielki las, droga stała się dziurawa… Nikogo nie minęliśmy od dobrych 30 minut, nikt nie jechał przed nami... Tylko my sami jak palec… Zaczynają się winkle, droga dziurawa jak diabli więc szybko nie możemy jechać. Z tylu słyszę, jak zawsze, wesołą Agę, która sobie podśpiewuje pod nosem. W pewnym momencie zobaczyłem, że z prawej strony wyskakuje na nas pięć wielkich psów czy wilków. Serce mi podskoczyło do gardła… Zrobiłem szybki unik na przeciwległy pas – dobrze że nic nie jechało – i ogień… Adrenalina pobudziła mnie na dobrych parę chwil… Ucieklismy goniącej nas śmierci! Jak byliśmy już daleko od tego strasznego miejsca, "zapaliła się kontroka paliwa" (tzn. kranik musiałem przekręcić na RES), ale nie chcieliśmy mieć już nic do czynienia z tym dzikim krajem, więc postanowiliśmu, że musimy dojechać do Węgier i zostawić za sobą ten dziki kraj… Na granicy spędzamy ponad godzinę, stojąc w wielkim korku czekając na odprawę… Po parudziesięciu następnych kilometrach zatrzymaliśmy się na parkingu przy stacji benzynowej na dwugodzinną drzemkę.

//
Dzień wyjazdu… :(
Ciężko mi było wracać. To było stanowczo za mało czasu, że nacieszyć się tym cudownym krajem. Ale niestety, obowiązki wzywały.
Zasiedliśmy na motocykl i ostatni raz podziwiałam czarnogórskie krajobrazy.
Po drodze były momenty, że naprawdę się bałam, tak jak tu wyżej Hermes opisuje. Wtedy zamiast patrzeć na ciemną pusta drogę, patrzyłam na piękne gwieździste niebo (jedna z zalet jazdy na motorze).
Musze przyznać, że w tą stronę moje pośladki mnie o wiele mniej bolały!
Może to już kwestia przyzwyczajenia :P
//


201407065946db666f53da2820a9d054c87c0c67

„Wypoczęci” pojechaliśmy dalej.

20140706045f9a5fe4313851d39a75d6a56edca32014070602c6f9fae623e84570fba29fa35449202014070654b4191ee9f1203e351ff47b2ae30bec

DOM!! Dojechaliśmy o godzinie 19. Cali i zdrowi, szczęśliwi, a zarazem smutni... Ciągle mając ochotę na więcej!

//
Domek..
Przygoda wspaniała i polecam ją każdemu!!!
//

Share this post


Link to post
Share on other sites

Fajna wyprawa. Zdjęcia nie oddają tego klimatu, ale i tak miło popatrzeć.

No i to morze! SSSUuuupeeer. Zazdroszczę. No i miło Was poznać.

Pozdro.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Z Albanii wracałem przez kanion Plivy. Szkoda, że się spieszyłem. To już mój trzeci raz i znów obiecuje sobie, że następnym razem... Gdyby czasu znaleźć więcej...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

×
×
  • Create New...

Important Information

Serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na wykorzystywanie plików cookies.